sobota, 23 lutego 2008

Część naszej historii umiera...

Zapewne wiele osób, które przeczyta tego posta, powie, że jestem stronniczy. Postaram się jednak napisać go jak najobiektywniej. A rzecz tyczy się Drwęcy, klubu sportowego z Nowego Miasta Lubawskiego.

Po kolei. Drwęca w przyszłym roku powinna obchodzić 90-lecie swojego istnienia. To rekord na Warmii i Mazurach, mamy najstarszy klub. Owszem, przez lata nazwa tego stowarzyszenia zmieniała się wielokrotnie, ale jubileusz tyczy się całego klubu, jego działalności, a nie nazwy. Tak więc mamy Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie, jedyny klub w mieście (jest jeszcze Międzyszkolny Uczniowski Klub Sportowy Olimpia, w którym kilka osób trenuje taekwondo, ale jak sama nazwa wskazuje, to klub międzyszkolny). Drwęca jest więc klubem miejskim. Ale to nie tylko klub. To część naszej historii, naszej, czyli Nowego Miasta Lubawskiego. Oprócz chóru Harmonia nie ma starszego w naszym mieście. Teraz ten klub, ta nasza historia, część nas, ma kłopoty. Próbuje na nie reagować kilka osób i robią co potrafią, by jakoś ratować Drwęcę. Niestety za każdym razem, gdy ktoś próbuje coś zrobić przy Drwęcy, powstaje pewna otoczka. A to kombinuje, a to kręci, a jak włożył 50 tysięcy, to musiał wyjąć 100 i takie różne opinie. Wiele ich można usłyszeć. Jeszcze do niedawna wielu mówiło, że skoro na klub pieniądze daje prywatna osoba (Zygmunt Dąbrowski), to nie będzie się do jego interesu dokładać. Jeśli tego przedsiębiorcy nie będzie, to wtedy dam. Słyszało się o takich deklaracjach, prawda? A teraz co? W klubie nie ma już pana Dąbrowskiego, ale pieniędzy też nie ma.

W czwartek odbyło się spotkanie z nowomiejskim biznesem. Niezłe mi spotkanie, przyznam, że się uśmiałem. Na 40 zaproszeń odpowiedziały cztery osoby. Nowomiejski biznes? Nie! Jeden mieszkaniec Tereszewa, jeden Lipowca (o ile pamiętam, ale firmę ma w Kurzętniku), dwóch nowomieszczan i radny Adam Straus, zwany też Bilem. Ot cały obraz nowomiejskiej elity przedsiębiorców. Ale nic to, ważne, że ktoś przyszedł. Myślę, żę przy okazji kolejnych planowanych spotkań liczba ta się powiększy. Zdziwiło mnie jednak zachowanie pani burmistrz, Aliny Kopiczyńskiej. Nie wiem czy dostała zaproszenie, ale myślę, że tak. Jeśli nie, to w sumie i tak nic nie tłumaczy. Pani burmistrz przyszła, otworzyła spotkanie, po czym stwierdziła że jest już wiele godzin w pracy i wyszła. Ja byłem w szoku. Totalnym. Moim zdaniem burmistrzem jest się cały czas, a nie w określonych godzinach. Moim zdaniem Drwęca to nie prywatny folwark, a klub z Nowego Miasta Lubawskiego, który tworzy jego historię i go promuje. A na dowód tego, że ów klub jest promocją, mogę przytoczyć wypowiedź nowego skarbnika miejskiego, pana Daniela Karaźniewicza. Zapytałem go co wiedział o Nowym Mieście Lubawskim zanim przyszedł tutaj pracować. Odpowiedział, że wiedział tylko, iż jest tutaj klub Drwęca. Koniec przykładu. Wracając do pani burmistrz. Naprawdę, uważam to za niegrzeczne i niestosowne zachowanie, bo to wyglądało tak, jakby los jednej z ostatnich atrakcji Nowego Miasta Lubawskiego był jej obojętny. Mam nadzieję, że tak nie jest.

Wiem, że na pewno upadku Drwęcy nie chce wielu radnych. To, że był tylko jeden przedstawiciel rady na spotkaniu, o niczym nie świadczy, choć w sumie, jakby pozostali chcieli, to by przyszli. Ale mniejsza o to. Jestem ciekaw jakie środki finansowe przyzna rada klubowi na tzw. szkolenie dzieci i młodzieży. Od razu zaznaczam, że nie chodzi mi o to, by miasto sponsorowało klub, ale by mu pomogło, gdy ten tej pomocy potrzebuje. Dziś Drwęca grała z DKS Dobre Miasto. Na meczu był tamtejszy radny miejski. Rozmawiałem z nim trochę, bardzo sympatyczny starszy pan. Ów starszy pan powiedział mi, że w Dobrym Mieście rada przyznała klubowi 92 tysiące złotych na wspomniane szkolenie dzieci i młodzieży. Łącznie na sport w tejże gminie miejskiej przeznaczono 160 tys. zł z budżetu. A budżet Dobrego Miasta, według tego co mi powiedział tamtejszy radny, to 30 milionów złotych. U nas jest nieco większy, ale zapewne o 90 tys. zł klub może zapomnieć. - 90 tysięcy przy 30 milionach to żadna kwota - tak podsumował to pan radny. Ciekawe jak do tej sprawy podejdą nasi radni i ogólnie władze miasta.

Zastanówmy się wszyscy, czy chcemy, by część naszej historii po prostu umarła. Wiem, że na mecze tłumy nie walą, ale ktoś tam przychodzi. Niestety, ale póki co w Nowym Mieście próżno szukać innych rozrywek w weekend. No, chyba że jest coś, o czym nie wiem...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Łukasz, a sądzisz, że ja cały czas o czym myślę?? Zapewniam Cię też, że pani burmistrz zaproszenie otrzymała, bo sam je adresowałem. Pani burmistrz i tak zrobiła wielką łaskę, że udostępniła salę obrad...(???). Chyba zapomniała, że Urząd jest Miejski i sala obrad też jest miejska. Mieszkańców. Zamiast powiedzieć, co władza ma do zaproponowania Klubowi, to ..... wyszła sobie. Cudnie. Tyle miała do zaproponowania.
- Temidek.

Anonimowy pisze...

To teraz już znam "historię" Drwęcy. Trochę szkoda, że tak się to wszystko rozegrało.
Ale miło się czyta twoje posty, z taką lekkością.
Czekam na więcej-na pewno będę wiernym czytelnikiem ;)
Pozdrawiam