
Rafał Kitowski z Mszanowa i Arek Gross z Kurzętnika wyruszyli w wyprawę dookoła świata. To brzmi jak scenariusz z jakiegoś filmu o ludziach z mnóstwem pieniędzy, którzy podróżują po świecie zwiedzając jego piękne zakątki. Ale Arek i Rafał (czy jak wszyscy na niego mówią - Majkel) kasy nie mają. Mają za to gitary, rowery i ogromnego świra (tego pozytywnego) na punkcie podróży. Majkel już objechał Europę (18 krajów, 15 tys. kilometrów), Skandynawię i Wyspy Brytyjskie. Arek zaliczył wyprawę dookoła Polski. Ale to, co robią teraz, jest dla mnie szokujące. Jadą do Afryki.
Czarny Ląd jest na pewno piękny, nie dane było mi tam być, ale jest też niebezpieczny. Fakt, Majkel wiele razy powtarzał mi, że zginąć może na chodniku pod domem. Zgadza się, tylko prawdopodobieństwo jest zgoła inne. Zresztą, o czym będę pisał w jutrzejszej Gazecie Nowomiejskiej, Rafał powiedział mi też: "Łukasz, tak prawdę mówiąc to ja wiem, że mogę tam zginąć. I co z tego? Nic. Jeśli przyjdzie mi tam umrzeć, to będzie to najpiękniejsza śmierć jaką można sobie wymarzyć, bo odejdę z tego świata realizując swoje marzenia i robiąc to, co kocham". I to jest cały Majkel.
Arek jest nieco inny, bardziej stonowany, cichy. Przed odjazdem wyglądał na przestraszonego. Nie dziwię mu się. Majkel już kawał świata na rowerze zwiedził, spotkały go różne rzeczy, tak że w bojach jest zaprawiony. Arek nie. Ale pewnie przy Rafale nabierze wprawy. W poście skupiam się głównie wokół Majkela, bo dla mnie to niesamowity człowiek. Arka nie znam na tyle, by móc o nim cokolwiek powiedzieć. Jest sympatyczny, tyle wiem. A Majkel? Majkel to szalony człowiek, szalony w sensie pozytywnym. Pokazał nam wszystkim, że bez pieniędzy można realizować marzenia, że dla chcącego faktycznie nie ma nic trudnego. Zrezygnował z pracy, wsiadł na rower i jechał przed siebie. Przyszłość nie ma dla niego znaczenia, nie myśli o tym, za co będzie żył, kiedy zabraknie sił i zdrowia, by jeździć rowerem. On żyje chwilą, chwyta dzień pełnymi garściami. Majkel, jesteś wielki.
Oby tylko obaj cało i szczęśliwie dotarli do celu swojej podróży. A ten jest w... Nowym Mieście Lubawskim. Tak, to prawda. Oni chcą objechać świat. Z Egiptu kierują się do Sudanu, a dalej zaliczą takie kraje jak Mozambik, Kenia, a zakończą afrykańską wyprawę w Republice Południowej Afryki. Stamtąd chcą statkiem dostać się do Brazylii i podróżować po Ameryce Południowej. Potem Północna i skok do Azji, Australii, potem znów Azja i powrót do Europy, do domu. Zajmie im to, według ich obliczeń, około 10 lat. Prędzej pewnie nie wrócą.
I powiem Wam szczerze, że jak znam Majkela, to on to zrobi. Dokona tego choćby się paliło i waliło. Nie wiem ile wytrzyma Arek, ale sądzę, że też będzie w stanie objechać świat. Trzymam za Was kciuki chłopaki. I na pewno nie tylko ja.
Szczegóły na temat wyprawy Arka i Majkela dostępne będą na stronie www.nowemiasto.wm.pl. Będę kontaktował się z nimi raz na 2-3 tygodnie, żeby dowiedzieć się jak im idzie i co ciekawego słychać. Zapraszam więc do lektury i do trzymania za nich kciuków. Oby im się udało!



