Czas w końcu coś napisać, bo od dwóch tygodni milczę. Kilka spraw się uzbierało, więc nie będę owijał w bawełnę i od razu przejdę do sedna.
1. „Kaci w mundurach”. Chyba wiadomo o co chodzi. Materiał wyemitowany przez telewizję nie bardzo mi się podobał i to z kilku względów. Po pierwsze – Nowe Miasto znowu zostało przedstawione w negatywnym świetle. Ostatni taki materiał dotyczył pamiętnej „Matki Teresy”. Teraz mamy katów. A jak z tymi katami jest? Hmm… Różne mnie informacje dochodzą. Na pewno nie patrzę na reportaż z całkowitym przeświadczeniem, że policja to kaci. Faktem jest, że nawet zatrzymanego za najgorsze przestępstwo policjant nie ma prawa uderzyć, chyba że stosuje tzw. środek przymusu bezpośredniego. A to już inna, trudna do udowodnienia, bajka. Wracając jednak do osób, które wypowiadały się przed kamerą, to cóż… Niektóre z nich same nie raz spuszczały komuś lanie. I to niezłe. Nie wspominając już o wymuszeniach czy kradzieżach. Ale przed kamerą, w Polsce (gdzie nikt ich nie zna) są niewinnymi. Dlatego sądzę, że materiał nie był do końca obiektywny. Ale czekam na wyniki śledztwa i dopiero będę osądzał. Bo teraz to wróżenie z fusów. Mimo to podkreślę raz jeszcze – jeśli policja lała nawet tych z niezłą kartoteką, to jest to niedopuszczalne.
2. Walne zebranie Drwęcy, które odbyło się w ubiegłym tygodniu przy klubowym budynku, było śmieszne. Kurator Daniel Cieplak przyszedł, zaczął opowiadać co zrobił od czasu, w którym został kuratorem. Spotkał się z falą krytyki ze strony, nazwijmy to, loży szyderców. Usiadło sobie kilka osób i go punktowało. Szkoda tylko, że te osoby same nie potrafiły powiedzieć, co takiego dobrego zrobiły dla Drwęcy. Co oprócz przychodzenia na mecze, bawienia się w trenerów z trybun, krytykowania i wytykania palcem. Nie bronię Daniela, ale nie pochwalam takiego zachowania. Sam coś człowieku zrób, pokaż, że potrafisz, a dopiero potem krytykuj, bo sam zrobiłeś lepiej. Siedzieć i za przeproszeniem pieprzyć bzdury, to każdy potrafi.
3. A propos Drwęcy. Na ostatniej sesji Rady Miasta radni zagłosowali nad tym, że część pieniędzy, które przeznaczone są na funkcjonowanie RM, słowem pieniądze z budżetu rady, przekażą na rzecz zespołu tanecznego B2 działającego w Nowomiejskim Domu Kultury (od ostatniej sesji zamiast NDK jest Miejskie Centrum Kultury). Poszło gładko – Mariola Orzechowska odczytała wniosek szefowej B2 z prośbą o jakąś kasę, radni rączki podnieśli i siano się znalazło. Szkoda, że nie wpadli na ten pomysł przy okazji wspomnianej Drwęcy. Grosz do grosza i jakaś kasa by się znalazła. Ale teraz to już musztarda po obiedzie.
4. Skoro jestem przy radnych, to z przyjemnością muszę stwierdzić, że chyba zaglądają na mojego bloga. Jeden z moich ostatnich postów, w którym to napisałem co sądzę o radnych, przyniósł zamierzony efekt. Na ostatniej sesji interpelacji i wniosków było tyle, że ho ho. A co najciekawsze pytali głównie ci, którzy mało się odzywali. Kilka interesujących pytań miał Jan Obuchowski, sporą listę przygotował też Jarosław Oelberg. Nawet Mariola Orzechowska zapytała właśnie o wspomnianą możliwość dofinansowania B2. Było też kilka pytań do komendanta policji odnośnie punktu pierwszego z mojego posta. Fajnie, bardzo mi miło:)
5. Wrócę jeszcze na chwilę do sportu. Niedawno byłem u Mariusza Pawłowskiego, lekkoatlety z Bratuszewa. On i jego żona Dorota biegają na różnych dystansach, od 5 km do maratonu. Mariusz opowiadał mi jak to starał się o pomoc finansową na wyjazdy czy sprzęt. Pytał w urzędzie gminy w Kurzętniku, próbował u różnych prywatnych osób. Tylko jedna, z Nowego Miasta, odpowiedziała pozytywnie i rzuca mu jakimś groszem. A że tu jego i Doroty nigdzie nie chcieli, to skorzystał z zaproszenia burmistrza Nowego Dworu Gdańskiego. Właśnie stamtąd pochodzi Dorota. Burmistrz zaproponował, by małżeństwo reprezentowało jego miasto i miejscowy klub na różnych zawodach krajowych i międzynarodowych. I Pawłowscy, sponsorowani przez Nowy Dwór Gdański, pojechali do jakiegoś niemieckiego miasta (nie pamiętam teraz jakiego), w którym wystartowali w półmaratonie. Tam zrobili furorę. Od niepamiętnych już czasów wygrywali tam Niemcy. Na starcie zawsze ustawiało się kilkuset zawodników, Polaków było niewielu. A w biegu głównym jedynymi Polakami byli właśnie Pawłowscy. I co zrobili? Ano wygrali! Pobili rekordy trasy, zrobili furorę, kibice ich pokochali, władze Nowego Dworu były zachwycone, bo Niemcom utarli nosa. Sprawa poszła w eter, rozpisały się o tym niemieckie gazety (ja o tym będę pisał w przyszłym tygodniu – kiedy dostałem tę informację, gazetę miałem już złożoną). Słowem – szał. Ale wszędzie pisali, że Pawłowscy reprezentowali Nowy Dwór Gdański. A nie Nowe Miasto, nie Kurzętnik. Cóż, czasami widocznie szkoda komuś 200 zł na taką promocję. A teraz Pawłowscy dostali jeszcze lepszą propozycję – mają reprezentować to niemieckie miasto. Na razie się zastanawiają, co zrobić.
I to by było na tyle z ostatnich spraw. Ja jeszcze raz przypomnę o wyścigu kolarzy MTB, który odbędzie się w Bratianie 28 czerwca. Rejestrujcie się na stronie www.aga-team.pl i zobaczcie, jak fajnie jest rywalizować w zawodach. To frajda dojechać na metę, niezależnie od miejsca. Naprawdę. A ostatnio zainteresowanie rowerami jest duże. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jaka jest trasa, to z przyjemnością ją pokażę. Piszcie na lukasz@aga-team.pl i jakoś się umówimy.
Pozdrawiam i do następnego posta!
sobota, 14 czerwca 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)

