Nie jest łatwo. W ogóle, uwierzcie mi. Zaglądam tutaj często i często zastanawiam się o czym napisać. Wbrew pozorom nie jest to łatwe, tak jak napisałem na początku. Jak jest w Nowym Mieście, każdy kto tutaj jest, widzi. Ot, rutyna. Człowiek po skończeniu szkoły (czy to średniej, czy studiów dziennych) kończy też z „młodością”. Wtedy trzeba podgiąć rękawy i wziąć się do roboty. Stąd też czasami tego czasu brakuje. Chociażby na szukanie tematów na bloga. Choć wczoraj coś znalazłem, a w zasadzie kogoś.
Stefan Zieliński. Fajny gość z naszego doktora. Znamy go, bo kto nie zna doktora Zielińskiego. Starszy felczer od 50 lat (słownie: pięćdziesięciu) nam pomaga. Zrobiłem z nim krótki wywiad. Krótki, bo żeby ogarnąć to wszystko, o czym mi opowiadał, potrzeba wielu stron. Zapraszam zatem do lektury jutrzejszej Gazety Nowomiejskiej. Tam Stefan Zieliński opowiada, jak mu się przez te 50 lat pracowało. I przyznam szczerze, fajna (dość popularne ostatnio określenie) ta rozmowa. Doktor przyznał się do tego, że też choruje ;), że jest już starszym człowiekiem (co zresztą nie jest tajemnicą). Ale podziwiam go za to. Bo niektórzy wysoko nos noszą i kiedy ich się człowiek spyta, czy sobie radzą, to zawsze mówią, że tak, że owszem, a prawdę mówiąc, bywa z nimi kiepsko. A nasz radny miejski, bo przecież Stefan Zieliński pełni ten społeczny mandat, nie krył tego, że ma już 71 lat na karku i czasami ma po prostu dość. Każdy z nas by miał. Rozumiemy to, doktorze. I rozumieją to pańscy pacjenci. Ci, którzy stoją w kolejce do rejestracji i proszą o wizytę „tylko u Zielińskiego”. To ogromny kredyt zaufania. Gratuluję.
Drugą osobą, o której zamierzam dziś coś jeszcze napisać, to Janusz Laskowski. Tego faceta też podziwiam. Nie wiem, czy wiecie, że Janusz Laskowski jest fanatykiem historii i genealogii. O nim akurat będę pisał do jednego z kolejnych wydań Reportera, dodatku do Gazety Nowomiejskiej. Janusz Laskowski jest bowiem niesamowitym człowiekiem. Niesamowitym pod względem zaangażowania, które wkłada w tworzenie drzewa genealogicznego swojej rodziny. Spotkałem się z nim we wtorek i szczerze mówiąc, myślałem, że od niego nie wyjdę. Opowiadał historię swojej rodziny, której się dokopał gdzieś w dokumentach, Internecie, książkach i dosłownie wszystkim, w czym się tylko swoje korzenie da odnaleźć. Coś czuję, że kroi mi się ciekawy reportaż, ale póki jest on w rozsypce, nie będę zbyt wielu szczegółów zdradzał.
W jutrzejszym wydaniu Reportera powinien ukazać się mój tekst o Jarku Jaroszewskim z Nowego Miasta. Wiecie kto to? Zapewne niewielu go zna. Ano Jarek, oprócz tego że jest ratownikiem medycznym, jest też rogownikiem. Któż to taki ten rogownik? To rzemieślnik, średniowieczny rzemieślnik, który z rogów (np. krowich) wyrabia naczynia do picia lub instrumenty do grania. Zaskakujące, prawda? Mało kto wiedział, że kiedyś był taki zawód, a tym bardziej mało kto wiedział, że taka osoba mieszka w Nowym Mieście. Zapraszam do lektury.
Tak na zakończenie wspomnę jedynie o tym, co zauważyłem. A mianowicie zauważyłem, że na terenie Nowego Miasta i tutejszych okolic pełno jest takich pasjonatów jak właśnie wspomniany Janusz Laskowski czy Jarek Jaroszewski. Jest Krzysztof Kliniewski, czyli miłośnik pocztówek z NML, jest pan Dalecki (cholera, zapomniałem imienia, aż wstyd), który swój ogród wypełnia nie roślinami, a mini kopiami znanych światu budowli. Jest też Bogdan Siemianowski, który chyba całe swoje życie poświęcił geografii. Do tego Mariusz Orzeł, który ma pozytywnego świra na punkcie scrabble, a także nasi emigranci Zbyszek Kamiński – fan Queen i Rafał Kitowski – rowerowy obieżyświat. Takich ludzi jest mnóstwo. I należą się im pokłony. Za to co robią i z jaką pasją to robią. I im nie przeszkadza to, że żyją w Nowym Mieście, że tutaj nic się nie dzieje (podobno, bo wg mnie dzieje się i to wiele). Fakt, Zbyszek i Rafał wyemigrowali, ale nie z nudów, a za chlebem. Poza tym pasją Rafała jest podróżowanie na rowerze, więc trudno byłoby zwiedzać w kółko NML ;)
Reasumując. Nie jest tutaj źle. I są wielcy ludzie, mimo że wydają się małymi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


8 komentarzy:
Zazdroszczę gwiazdom,są bliżej Niego. Gwiazdy niczym diamenty dziurawią nowomiejski skalny granit nieba.
Panie Lukaszu, czas plynie i czytelnicy sie troszke stesknili, stesknili sie jednak za LP, a nie za JC (czyt. np. Jerzy Cwiek).Panie redaktorze/dzienikarzu znam i szanuje wszystkich bohaterow, potroszku przytoczonych, jednak zastanawiam sie po co, dlaczego i czy sezon na ogorki juz nie minal....Dumam sobie, ze Pana pasja jest dochodzenie do prawdy i przedstawianie faktow takimi, jakimi one sa....pisanie o "niczym" tez ma sens, ale tego nie polecam, no chyba, ze zostanie Pan niebawem naczelnym czegos tam np. GN...wtedy to i ja bym sobie pozwolil na gloryfkacje ...lecia np. Stowarzyszenia Graczy w Kapsle" (ale o zasiegu powiatowym he he). P. Lukaszu, milo poczytac, subiektywne, niezalezne, co nie znaczy, ze przez wszystkich kochane teksty. Do dziela. Czytelnicy bloga, GO i GN czekaja...
POzdrawiam...
Ps....i nie odpisuj, ze tez nic nie pisze...
Rozleniwiliście się obaj Panowie. Jestem za zmianą Nacz.GN. Lukasz to facet z jajami, czasami !
... i zrobiło sie rzewnie - chyba się poryczę!
Nie no jakby pan Łukasz miał pisać z taką częstotliwością do GN , jak na blog - to byłoby przegięcie, myślę, że Blog po prostu pana przerósł, pan Deja jeszcze się stara
Zastanawiam się dlaczego Pani Burmistrz nie powołała na stanowisko dyrektora Biblioteki pana mgr Mieczysława Łydzińskiego. Taki mądry facet.
A Pan redaktor co sądzi o dużych podwyżkach płac radnych i burmistrza ?
Wielcy mali ludzie - tytuł co najmniej obraźliwy dla opisanych bohaterów. Trzeba popracować trochę nad piórem Panie Redaktorze.
Prześlij komentarz