piątek, 18 kwietnia 2008

Powodzenia na nowej drodze życia

Witam ponownie. Tytuł dzisiejszego posta jest nieco dwuznaczny, ale zaraz spieszę z wytłumaczeniem. O cóż takiego chodzi? Albo raczej o kogo, o czyją nową drogę życia? Ano o Iwonę Mrozińską, która została pełniącą obowiązki dyrektora Nowomiejskiego Domu Kultury. W końcu z instruktora przesiadła się na fotel dyrektora, czyli dla niej jest to nowa droga.

Ale po kolei. Przed Iwoną Mrozińską przez 22 lata w fotelu dyrektora NDK zasiadał Zbigniew Ewertowski. Fajny gość, lubię go bardzo (na tyle, ile go znam). Mimo to cieszę się, że w końcu nowomiejskie władze zdecydowały się na (szumnie zapowiadane w przedwyborczej kampanii) przewietrzenie. NDK aż się o to prosiło. Z całą sympatią do byłego już dyrektora, tam szczerze mówiąc nic się nie działo. Owszem, stałe kółka dla dzieci czy osób starszych, kolejne już soboty kolekcjonera i w sumie tyle. Generalnie jak na działalność domu kultury w jedynym mieście w powiecie, to trochę słabo. Jakoś nikt nie starał się tam (przynajmniej tych starań nie było widać poza murami budynku), by w NML działo się coś więcej, niż zaplanowane wspomniane już kółka. Widać, że pracujący tam ludzie jakby się wypalili, nie mieli świeżego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość i stanęli w miejscu. W epoce późnego Gierka. Bo tak wygląda ten budynek, bardziej odstrasza niż przyciąga. Wewnątrz stare sprzęty, brak profesjonalnej sceny, profesjonalnego nagłośnienia. I tak to sobie stało od wielu lat i robiło się starsze, podobnie zresztą jak ludzie tam pracujący.

Z przedwyborczych zapowiedzi obecnego burmistrza wywnioskowałem, że "przewietrzenie" będzie jednym z priorytetów przyszłego gospodarza miasta. Zagłosowałem więc na tak. Na przewietrzenie, na inne punkty przedwyborczej ulotki. Teraz, po kilkunastu miesiącach, w końcu doczekałem się spełnienia jednej z tych obietnic. Przyznam jednak, że punkt ten został zrealizowany ze sporą dozą nietaktu. Otóż wypowiedzenie dyrektor otrzymał w przerwie sesji. Nie bardzo mnie się to podobało, zresztą nie tylko mnie. Ale cóż, stało się, dyrektorowi podziękowano za współpracę, a stery przekazano młodszej osobie.

Iwona Mrozińska, kiedy z nią rozmawiałem, rysowała przede mną ciekawe plany swojej pracy jako dyrektora. Ciekaw tylko jestem, jak będzie jej się współpracowało z osobami, które do tej pory były jej koleżankami/kolegami z pracy, a teraz będą podwładnymi. Żeby rozbujać NDK trzeba będzie naprawdę sporego nakładu sił, ale przede wszystkim głowy pełnej pomysłów i sposobów na ich zrealizowanie. Łatwo nie będzie, tym bardziej, że jest konkurencja w postaci Bratiana (z centralą w Mszanowie). Młodych ciężko będzie przyciągnąć, bo co innego z dziećmi i osobami w wieku emerytalnym. Ale młodzi, tych jest sporo i im dogodzić będzie ciężko. Fakt, w Bratianie też bawi się wybrane grono, a raczej grono słuchające wybranego typu muzyki. Ale bawią się, na koncerty przychodzi ich 200-300 osób. Nie widziałem jeszcze, by ktoś sobie tam po buźce nastrzelał, by był pijany do nieprzytomności (bo takie rewelacje słyszałem o ludziach tam się bawiących, główie od ludzi, którzy nigdy tam nie byli). Młody, nie zawsze znaczy zły. Ale odbiegam od tematu. A tematem jest to, co czeka nowego dyrektora (na razie p.o.) NDK. Czeka go (a w zasadzie ją) ciężka praca. Praca z ludźmi, którzy (moim zdaniem) już najlepsze lata kreatywności mają za sobą. Obym się mylił, w co na pewno wierzy Iwona Mrozińska. Sama mówiła mi, że wie, że stać tych ludzi (tych, czyli pracujących w NDK) na bardzo wiele. Ja śmiem w to wątpić, ale nie jestem nieomylny i chciałbym się w tym przypadku pomylić.

Jak już napisałem na początku, powodzenia na nowej drodze życia. Bo taką właśnie drogą jest stołek dyrektora. Oby mieszkańcy byli zadowoleni, bo to dla nich w końcu działać ma NDK. Kredyt zaufania tyczy się najbliższych trzech miesięcy (no, nieco ponad dwóch). W tym okresie burmistrz ma zdecydować, czy będzie konkurs, czy mianowanie. Odliczanie trwa, zatem powodzenia!

P.S. Jutro kolejny koncert w Bratianie. Może tym razem zobacze kogoś pijanego ;) a tak serio, zagra LIPALI, czyli czeka nas mocna dawka mocnego rocka. Do zobaczenia w Młynie Brata Jana:)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Brawo. Jestem przekonany,że dobrze się stało, że dokonano zmiany szefa NDK. Może wreszcie w Nowym Miście znów zapanuje Kultura na wyższych lotach. Mnie ta placówka pozostanie w pamięci z jednego względu: otóż przed kilkoma laty zostałem zaproszony na autorski wieczór poezji na którym (oprócz pracownicy NDK i dziennikarki "Gazety Nowomiejskiej" nie pojawił się nawet pies z kulawą nogą. Moje zdumienie było przeogromne, że w nie małym przecież miasteczku powiatowym nie ma ani jednego zainteresowanego poezją (to ewelement w skali kraju). Wcześniej i obecnie uczestniczyłem (jako poeta) na przeróżnych spotkaniach i w różnych miejscach i nigdzie nie spotkałem się z taką sytuacją. Do dziś nie mogę zrozumieć jak to się stało, a na przyszłość już nigdy nie skorzystam z zaproszeń do tej placówki na żadną imprezę. Zadra pozostanie chyba do końca życia i nie pomogą nawet zmiany dyrektora. Przy okazji proponuję Panu zapytać ludzi o czasy kiedy jeszcze w Nowym Mieście nie było tej placówki, a funkcje kulturalne pełnił Powiatowy Ośrodek Pracy Kulturalno - Oświatowej mieszczący się w lokalu w którym obecnie mieści się bodajże "ORBIS". ... ileż dobrego się wówczas działo i w mieście i w terenie.
Pozdrawiam serdecznie
Jan Poniatowski

Anonimowy pisze...

Brawo! Coś konkretnego, może nie w GN ale tu. Jest Pan konkretny. Powinien być Naczelnym. Młody, wykształcony, przystojny. Okulary dodają uroku. I o to chodzi.

Anonimowy pisze...

I co nowego słychać w NDK ? Nic. Jest gorzej jak było. Tu już lepiej nie będzie.