W poście niżej zapowiadałem i zapraszałem na wystawę zdjęć poświęconych wypadkom samochodowym. Wczoraj zamknąłem drzwi starego młyna, czyli studia Radka Rzemińskiego i tak sobie pomyślałem - ciekawe, czy do kogoś trafiło to, co chcieliśmy wspólnie z Radkiem, a także policją i strażą pożarną przekazać. Ciekawe, czy to, co niektórzy zobaczyli, wpłynęło na ich świadomość. Dziś mogę powiedzieć, że na niektórych tak.
Wystawę odwiedziło w porywach do 160 osób. Moim zdaniem to mało. Z kolei znajomi, którzy już niejedno w Nowym Mieście robili, mówią, że to naprawdę dużo jak na nasze miasto. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Trzymam się jednak zdania, że to mało. Ale nie o tym chciałem napisać. Dziś traktuję właśnie o tych, którzy przyszli na ekspozycję. Zdecydowaną większością byli młodzi ludzie. Wielu z nich ze sporym przejęciem oglądała fotografie. I za to im dziękuję. Nie dziękuję natomiast tym, którzy przyszli oglądać tragiczne niekiedy zdjęcia, a po prostu się z nich naśmiewali. "O, a ten jak się śmiesznie na drzewie zawinął" i tym podobne teksty dało się usłyszeć. WSTYD! Ta wystawa miała przemówić do rozsądku, a nie rozbawić! A potem to mamy się dziwić, że na drogach roi się od potencjalnych morderców, którzy dwa tygodnie temu odebrali prawo jazdy, od rodziców dostali autko z setką koni pod maską i czują się królami kierownicy. Jednemu z drugim może i uda się kogoś nie zabić czy nie spowodować wypadku, ale trzeci i czwarty może kogoś trafić. Albo sam się "śmiesznie na drzewie zawinąć". Powodzenia! Mimo mojego zdenerwowania mam nadzieję, że nie będę musiał jechać robić zdjęć właśnie na wypadek tego trzeciego czy czwartego.
Bardzo podobało mi się to, że instruktor jednej ze szkół nauki jazdy z naszego terenu przywiózł na wystawę swoich kursantów. Kazał im oglądać to, co może ich czekać, dał do myślenia. Oby to coś pomogło...
W poniedziałek będę się kontaktował z dyrektorami szkół ponadgimnazjalnych z naszego powiatu. Zapytam, czy chcą przez tydzień czy dwa w szkolnych gablotach prezentować zdjęcia z tejże wystawy. Wówczas na pewno do wielu (przynajmniej teoretycznie) trafi nasze (moje, Radka, policji i straży) przesłanie. Może wówczas choć o ułamek procenta liczba wypadków w naszym powiecie się zmniejszy. Może przed zakrętem młody kierowca jednak zdejmie nogę z gazu. Może...
Na koniec kilka słów podziękowania właśnie dla Radka Rzemińskiego, policji i straży za pomoc w organizacji tej wystawy. Wspólna inicjatywa, nawet jeśli trafiła tylko (aż?) do tych 160 osób na pewno zostanie zapamiętana. Pytanie tylko, na jak długo...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


6 komentarzy:
Wystawa dotycząca wypadków głęboko zapadla mi w pamieci- największe wrażenie zrobiły na mnie krótkie filmili- obraz dziecka beztrosko bawiącego się w ogrodzie , a za ułamki sekund ginącego, przygniecionego przez auto wjezdające do ogrodu spowodowało "gęsią skórę" na całym ciele. Obraz ten dlugo zostanie mi w pamięci jak wiele innych fotografii z wystawy. Zastanawiam się nad kwestią zapinania pasów -raz zapięte ratują życie , innym razem niezapięte ratują życie .
Generalnie wystawa swietnie przygotowana-gratulacje dla organizatorów.
160 osób - a ile klas się przewinęło???, wg mnie organizator powinien liczyć ile osób prywatnie przyszło a nie na spend szkolny.
Przyszła tylko jedna klasa przyprowadzona przez Mirka Wodarę, liczyła około 20 osób. Reszta to właśnie osoby prywatne. A ten "spęd szkolny" to nic innego jak przyszli kierowcy, więc i dla nich ta wystawa.
Ludzie !!! pamiętajmy życie jest jedno!!! a do tego kruche, nietrwałe i nie pewne jutra...pomyślcie o tym..i pamiętajcie, że każdy z nas jest JEDEN jedyny i wyjątkowy na swój sposób...nie zmarnujcie tego...
aniucha
Zależy jakie chcesz dać zdjęcia do gablot. Myślę, że obecna dyrektor nie pozwoli na wystawę drastycznych zdjęć... Oczywiście, nie uważam, że taka wystawa nie jest potrzebna.
Bodzio
nie wiem jak innym, ale na mnie ta wystawa zrobiła ogromne wrażenie...
wszystko zostało precyzyjnie dopracowane... jak się tam wchodziło czuło się tą atmoswerę...
wg.mnie był to świetny pomysł...
gdyby Paweł wtedy jechał wolniej, może dziś znów pojechalibyśmy razem na imprezkę...
Prześlij komentarz