środa, 26 marca 2008

Przypadek Sławka P.

Jestem zły. I to jak! Właśnie skończyłem oglądać mecz reprezentacji Polski z USA. Mecz, to może zbyt wielkie słowo, bo nasi biało-czerwoni zagrali fatalnie. Aż mi się patrzeć nie chciało. No, ale do Euro jeszcze trochę czasu, a Leo Beenhakker pokazał nie raz, że jest gość i że ma nosa, więc się nie martwię. Ale zły jestem!

No właśnie. Co jest takiego w tej piłce nożnej, że nas tak do niej ciągnie? Nas, czyli facetów. Choć i kobiety też. Ale w głównej mierze facetów. Ciągnie nas do tego, żeby oglądać rywalizację, męską, czasami zbyt męską, ale rywalizację. Faceci są do tego stopnia zakochani w piłce, że wielu z nich (a kilku takich znam) bardziej pamięta wynik meczu sprzed 10 czy 15 lat i dokładną jego datę, niż datę pierwszego pocałunku ze swoją dziewczyną itp. Mój kolega (Sławek, to o Tobie) w ten sposób zapamiętuje ważne wydarzenia ze swego życia. Np. naszą wspólną koleżankę poznał wtedy, kiedy Drwęca wygrała z Ruchem Chorzów 4:1 w Pucharze Polski. Takich dat ma więcej i kojarzy je właśnie z piłką nożną. Eh ci faceci, co? ;)

Teraz trochę zmienię temat, na bardziej przyziemny, bardziej smutny, a nawet tragiczny. Mój poprzedni post traktował nieco o wypadkach i brawurze kierowców. W poniedziałek byłem przy kolejnym wypadku. Tym, w którym zginęło czterech mężczyzn. Nie wiem co tam było przyczyną wypadku, ale takiej tragedii jeszcze nie widziałem. Kiedy wracałem do domu z tego miejsca ciągle miałem ich przed oczami. Zastanówmy się, każdy z nas, czy warto? Czy warto tak pędzić, gnać? Wielu tak gnało i co? Pstryk i ich nie ma, ułamek sekundy i odchodzą z tego świata. Ludzie, naprawdę, nie warto...

A teraz już całkiem przyziemnie. Trzymiesięczne wypowiedzenie ze stanowiska (z dniem 1 kwietnia) otrzymał Zbigniew Ewertowski, dyrektor Nowomiejskiego Domu Kultury. Pan Zbyszek dyrektorem był 22 lata. Ostatnich lat chyba jednak do udanych zaliczyć nie może, bo jakoś niewiele się w tym NDK, moim zdaniem, działo. Miasto też jakoś kulturą nie stało. Wielu z nas, mieszkańców, widziało to od jakiegoś czasu. Widziała to też Alina Kopiczyńska, która w swojej przedwyborczej kampanii obiecywała przewietrzyć to i tamto. Dziś poczyniła pierwszy krok, bo to właśnie dziś pan Zbyszek otrzymał wypowiedzenie. Trochę to trwało, bo ponad rok, ale w końcu pani burmistrz wypełniła jedną ze swoich obietnic. W sumie jeszcze nie wypełniła, ale fundament pod to jest. Ciekaw jestem, kto będzie następcą obecnego dyrektora. Ale do konkursu jeszcze trochę czasu, poczekamy, zobaczymy. A nowa, świeża krew w NDK na pewno się przyda. Na pewno ta osoba nie będzie miała łatwo, bo wymagania nowomieszczan są spore. Ale to dopiero przed nami.

Na zakończenie wrócę jeszcze do piłki nożnej. Dziś na sesji sporo o niej było, a dokładniej o Drwęcy i jej juniorach. Okazuje się, że przygotowane zostało specjalne porozumienie, w myśl którego juniorzy mieli być utrzymywani z miejskich środków, być pod opieką MOSiR itd, a występować w lidze pod egidą Drwęcy. Szkoda, że kurato Drwęcy Daniel Cieplak nie podpisał owego porozumienia, czego zresztą nie rozumiem. Miasto chce pomóc, a tej pomocy się nie przyjmuje. Szkoda, mam nadzieję, że uda mi się porozmawiać z Danielem i zapytać go o powody tej decyzji. Bo, muszę Wam powiedzieć, konsekwencje tej decyzji mogą być takie, że juniorzy grać będą jako MOSiR. No, chyba że Daniel Cieplak jednak porozumienie podpisze. Szansa na to ma być we wtorek, kiedy to w urzędzie spotkać się mają prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, władze miasta, komisja rady miasta ds. sportu i sam Daniel Cieplak. Oby się w końcu dogadali, przestali jeden drugiego obwiniać i oby ci mali i więksi chłopcy grali w piłkę. Kto wie, może za parę lat mój kolega będzie mówił, że syn urodził mu się w godzinę po tym, jak Drwęca wygrała z Wisłą Kraków w Pucharze Polski? Czego kibicom Drwęcy, Sławkowi i sobie z całego serca życzę.

P.S. A tą porażką Polski z USA nie ma co się przejmować. Na Euro nam nie dokopią, bo ich tam przecież nie będzie ;)

12 komentarzy:

Unknown pisze...

Jak już zostałem wezwany do tablicy, to muszę się odezwać. Swoją żonę po raz pierwszy pocałowałem między w przerwie przed dogrywką półfinałowego meczu MŚ Niemcy - Włochy :), a ślub wziąłem jak Elana niespodziewanie zremisowała 0:0 w Janikowie z Unią :)

PS. Niemcy - Włochy 0:2 (0:0, 0:0)

Anonimowy pisze...

Aż dziw, że kolega Sławek ma taką pamięć, ponieważ nadużywa alkoholu.

Łukasz pisze...

Oj pamięć do wyników to on ma ;) Sławku, a pamiętasz? Gosię też poznałeś przy okazji meczu. Drwęca - Kujawiak w II lidze ;)

Łukasz pisze...

P.S. Witam Kielce ;)

Anonimowy pisze...

nie wiem czy to piszę ciągle ta sama osoba ale Ananimowi piszę strasznie zgryźliwe teksty :P
Jeśli chodzi to ja bezgranicznie jestem zakochany w koszykówce :)

Unknown pisze...

Hmmm czy to był Kujawiak to nie wiem, ale może być. Pamiętam, że z Gosią rozmawiałem jak była ciulowa pogoda. A tak było na Kujawiaku. Wtedy wielki trener Wiśniewski (teraz KSZO) powiedział sławetne Kalu Uche o Kalu z Kujawiaka:)

Łukasz pisze...

Pamietam, pamiętam ;) takich słów się nie zapomina ;)

Anonimowy pisze...

było nie było , ja Sławka poznałem jak Drwęca zremisowała 2-2 z rezerwami Legii (koszmarne dwa błędy Dmucha -a Witek siedział na ławce:((((), do tego piwo królewskie pod Trasą Łazienkowską)

Anonimowy pisze...

....zapomniałem dodać panie Łukaszu, ze z Moglem, a nie ze Sławkiem

Łukasz pisze...

Ano też wówczas piłem Królewskie ;)

Anonimowy pisze...

były radny niezłym bajkopisarzem się stał www.temidek.blog.onet.pl

Anonimowy pisze...

Łukasz wróć do pisania

prosimy.................wierni czytelnicy