piątek, 7 marca 2008

Krytyka buduje, dlatego jest potrzebna

Któż z nas lubi, kiedy się go krytykuje? No któż? Chyba nie ma takiej osoby. Przyznam, że sam średnio lubię, gdy ktoś mi wytyka takie a takie potknięcie. Ale czasami trzeba krytyki. Trzeba jej, bo ona nas buduje, ma wpływ na nasze postępowanie i nasz rozwój. Nie oszukujmy się, nikt z nas nie jest ideałem. I do tego ideału każdemu z nas brakuje mniej więcej tyle, ile producentom "Mody na sukces" do zrozumienia, że ich serial zrobił się nudny już 10 lat temu. Słowem - wiele nam brakuje.

Tyleż samo do ideału brakuje naszej władzy. Nie tylko tej na górze, ale też tej "małej", lokalnej, naszemu samorządowi. Ktoś powie, że łatwo mi mówić, bo siedzę z boku. Ano ma ten ktoś rację. Łatwo mi mówić, bo stoję po drugiej stronie barykady. Nie jestem radnym czy burmistrzem, nie wiem jak to jest, siedzieć w ich fotelach. Wiem jednak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy z nas przekonał się o tym dając wiarę wielu obietnicom przedwyborczym, a potem zawodząc się na swoim wybrańcu. Ale naszym świętym prawem jest owa krytyka. To my jesteśmy wyborcami, to nasze głosy zdecydowały o tym, czy ktoś dostał się na stołek czy nie, czy ktoś został wójtem/burmistrzem, czy nie. Dlatego każdy może krytykować i oceniać działania władzy. Ja także, bo głos na wyborach oddałem. Bo na wybory trzeba chodzić, by m.in. z podniesioną głową móc potem krytykować, choć bywa tak, że ci, którzy nie chodzą, najwięcej do powiedzenia potem mają. Ale dziś nie o tym. Dziś o krytyce władzy. Krytyce, której władza nie lubi. Żadna władza.

Wspomniałem już, że sam krytyki nie lubię. Ale krytykę, zwłaszcza konstruktywną, bardzo szanuję. Bo, co jak co, ale taka krytyka sprawia, że się rozwijamy, nie uważamy się za centrum wszechświata, alfę i omegę, istotę nieomylną. Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi, mawiał Lenin. I miał rację. Mylenie się, popełnianie błędów, to ludzka sprawa. Ważne jest, żeby potrafić przyznać się do tych błędów.

A jak jest z naszą władzą, tą lokalną? Odnoszę wrażenie, że wielu jej przedstawicieli krytyki nie znosi. Wystarczy tylko głośno coś powiedzieć (w moim przypadku napisać) i już dochodzą człowieka różne słuchy. Że nie podobało się to, że nie podobało się tamto, że jest się stronniczym. Daleko mi do stronniczości. Krytykuję, wytykam błędy, bo mam takie prawo. A ci, którzy do władzy się, za przeproszeniem, pchali, powinni byli zdawać sobie sprawę z tego, że krytyka ich nie ominie. Czasami jednak odnoszę wrażenie, że niektórzy jakby byli zdziwieni, że ktoś ośmiela się ich krytykować. Może nie potrafią zrozumieć tego, że krytyka nie jest po to, by kogoś "obsmarować", a po to, by zasugerować, przekazać, że coś jest nie tak, że coś mogłoby wyglądać inaczej.

Odkąd pamiętam kierowałem się w życiu tym, że tylko mało inteligentny człowiek nie rozumie krytyki, uważa ją za coś właśnie obraźliwego. A krytyka, powtarzam po raz wtóry, buduje. Przez to, że krytykuję, wielu ma mnie za swojego wroga. A ja niczyim wrogiem być nie chcę. Uważam się za otwartą i sympatyczną osobę, która chce dobrze dla tego miasta...

Z drugiej jednak strony, jak mawiał Benjamin Franklin, człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów, niż głupiec od przyjaciół.

8 komentarzy:

Marcin K Deja pisze...

No tak to już jest, że niektórym krytyka myli się z krytykanctwem.

Anonimowy pisze...

skoro mówisz pan, cytując lenina to ja tez go zacytuję w odniesieniu do konfliktu burmistrz-drweca:

"Należy umieć bezbłędnie określić, jakie są w odniesieniu do danej kwestii, w danej chwili nastroje mas, jakie są ich rzeczywiste dążenia; potrzeby i myśli."


szkoda ,ze ani mAlina tego nie widzi, a radni muszą myśleć po lizydupsku jak były prezes Drwęcy każe *poozdro dla kumatych"

znajomy

Anonimowy pisze...

a mi sie tam Moda na Sukces podoba...

Anonimowy pisze...

No z tą krytyką jest różnie. Nie zawsze buduje, bo jeśli staram się robić coś dla innych czego w ogóle nie muszę tylko chce a jakaś banda debili wytyka ciągle mi moje potknięcia i marudzi że coś się im nie podoba to czy wtedy ta krytyka jest pożyteczna ? Jak ma mnie zachęcić do działania coś co mnie dołuje ? Jednak jeśli chodzi o władze która ma służyć ludowi i sama chciała się na ten stołek dostać to i owszem, krytyka jest słuszna.
Choć znowu mam tu mieszane uczucia.

Łukasz pisze...

Jeśli ktoś ciągle marudzi i wytyka dosłownie wszystko, to nie krytyka, a jak to napisał Marcin, krytykanctwo. A to różnica.

Anonimowy pisze...

panie Łukaszu bo pan jest taki wpływowy, to niech pan wymusi na wladzach miasta -na panu przewodniczącym i na reszcie aby dokonac jednej korekty przy wjezdzie do miasta z GMINA fair PLAY (fair zmienic na FAUL

mogą nawet uchwalić stosowna uchwałę "o chęci zmiany napisu" a potem sie to skonsumuje (podobnie do NDK i św. Tomasza) , bo co za kretyn każe im podejmowac rozne decyzje na 2 razy to nie wiem

Anonimowy pisze...

hehehe dobre ....a może oni "chcą ale boją się" i muszą sie zawsze namyślić , szkoda że pani Alina nie dala nam najpierw namyśleć się czy chcemy skonsumować jej burmistrzostwo, bo ja drugi raz tej głupoty bym nie zrobił

Anonimowy pisze...

jestem tu pierwszy raz brawo panie redaktorze - od razu widać ,że pan to nie stolarz i z postępem pan idziesz