środa, 27 lutego 2008

A ja lubię Nowe Miasto!

Witam ponownie. To już trzy dni bez posta na blogu. Przepraszam, byłem zabiegany. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, drodzy Czytelnicy.

Spoglądam właśnie na wyniki sondy, którą zamieściłem na prawym pasku strony. Czy podoba Ci się życie w Nowym Mieście? Moja odpowiedź brzmi tak, podoba mi się. Wiele osób narzeka, że tutaj nic nie ma, że nic się nie dzieje (o czym pisałem w kilku postach), ale to nie jest do końca prawda (o czym także pisałem). Coś zawsze się znajdzie, a tak jak napisałem wyżej, podoba mi się tutaj. Nowe Miasto ma specyficzny klimat i specyficznych mieszkańców. Jedni lepiej traktują drugich, inni gorzej. Tak jest wszędzie. Ale ja lubię to miasto. Każdy każdego zna, idziesz ulicą to głowa ci się buja od mówienia "dzień dobry", czy "cześć". Jest miło, przyjemnie.

Fakt, brakuje wielu rzeczy, ciekawych miejsc. Ciekawych w sensie masowej rozrywki. Nie mamy kina, teatru, basenu itp. Kto wie, może za kilka (naście, dziesiąt?) lat się tego doczekamy. Może... Tylko że kto tutaj będzie tyle lat czekał? Naprawdę, z tego co zauważam, w Nowym Mieście zostali nieliczni z mojego rocznika, nieco starsi czy też nawet nieco młodsi. Niewielu zostało. Wyjeżdżają do szkół, pracy. Nie wracają, rozjeżdżają się w świat i tyle. Chwała tym, którzy przyznają się do tego, skąd pochodzą. Bo pewnie są też tacy, którzy nie chwalą się, że są z Nowego Miasta. Bo kto tam wie, co to Nowe Miasto jest. Pewnie jakaś dziura. W sumie, może i dziura, w której na razie wszystko jakby umiera, ale stąd pochodzimy, to jest część nas, naszej tożsamości.

Podziwiam tych, którzy wracają. Wracają po szkole, wykształceni. Dlaczego to robią? Nie wiem, może chcą coś w naszym mieście zmienić. Ostatnio rozmawiałem z Michałem Łapińskim. Jego też podziwiam. Ma tytuł doktora, mógł pracować na uczelni, ale wybrał życie na Kaczym Bagnie. Przyjechał tutaj, wrócił do rodzinnych stron po wielu latach spędzonych w Szkole pod Żaglami, na oceanach, morzach i gdzie tam on jeszcze był. W sumie mógł mieszkać gdzie chciał, ale wybrał Nowe Miasto, a dokładniej Kacze Bagno. I takich jak on zaczyna przybywać. Nieliczni, bo nieliczni, ale wracają. Czują jakąś więź z naszą dziurą, czarną plamą pomiędzy Iławą a Brodnicą, Olsztynem a Toruniem. Może oni dadzą sygnał innym, żeby ci w ogóle nie wyjeżdżali?

Wiecie co mi się marzy? Rada Miasta składająca się z samych młodych ludzi. To byłby ewenement, prawda? Średnia wieku powiedzmy 25 lat. Wiadomo, że z początku byłoby pewnie ciężko się wciągnąć, ale kto się urodził radnym? Obserwując pracę naszych obecnych wybrańców śmiem twierdzić, że młodzi daliby sobie radę, kto wie, może nawet lepiej. Radę darzę szacunkiem, burmistrza i pozostałe władze też. Ale młody człowiek, to młody człowiek. Ma inne spojrzenie na świat, na swoją małą ojczyznę. No cóż, do wyborów jeszcze kilka lat, może ziści się to, o czym teraz piszę? Wtedy to już w ogóle będę lubił życie tutaj. Choć teraz też lubię, i to bardzo. A Wy?

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Może i małe miasto, może (jak mówią niektórzy) bez możliwości zrobienia kariery, może i wszyscy się znają, może.. wiele jest tych negatywnych "może". Ale z każdego z nich można coś pozytywnego wyciągnąć. Nawet z braku zrobienia kariery. Jaki z tego plus? A taki, że jeśli Ci się to uda osiągnąć to musisz się nieźle natrudzić.. a jaka jest wtedy satysfakcja...
Ja kocham to miasto.. za jego klimat, za to, że gdzie nie spojrzę tam widzę znajomą osobę, a nawet i za to, że na zakupy najlepiej jest jeździć za miasto :D Taki jest charakter Nowego Miasta.. I takim je kocham..
kajoo

Anonimowy pisze...

W pewnym stopniu zgadzam się z Tobą. Tak, wyjeżdżają, ale wracają. Raz na miesiąc, na dwa, może raz na pół roku, ale zawsze wracają. Taki urok naszego miasta, ale i kraju.

Ale Cytuję:' Może oni dadzą sygnał innym, żeby ci w ogóle nie wyjeżdżali?'. Moim zdaniem dobrze robią, że wyjeżdżają. Tutaj nie zdobędziesz pieniędzy,a tym bardziej wykształcenia. Wyjadą, zarobią, nauczą się i wrócą. Zatęsknią. Zatęsknią i wrócą.
Nie ma tu dużego wyboru jeśli chodzi o rozrywki, ale miasto ma swój urok.

Co do rady miasta to pomysł bardzo dobry i w pełni popieram tylko potrzebni byliby ludzie 'z głową', a nie pierwszy lepszy dwudziestopięciolatek, który będzie chciał zalegalizować aborcję, aborcję etc. Mamy inne spojrzenie na świat niż obecni radni, ale też jeszcze lekkomyślni. Nie mówię tu , że każdy, ale ogólnie.

Ciekawa wypowiedź. Przeczytałam całą co nie często się zdarza :) Pozdrawiam Szwarcowa

Anonimowy pisze...

A ja lubię Ostródę!! :) tam się urodziłam, tam żyję i tam prawdopodobnie umrę. Każde z takich miast jak NML czy Ostróda ma swój niepowtarzalny klimat, charakter...niepowtarzalnych ludzi, a dużym miastom daleko do NAS i już!! ;) pozdrawiam wszystkich nowomieszczan :)

Anonimowy pisze...

ja świadomie wybrałem NML i jestem dumny z miasta (nie z władz) >>>> grajdołek, ale co tam >>>jak się zjeżdza z kurzętnickiej górki to aż milej na sercu. Władze nie rozumieją tego klimatu, bo nie są stąd ani pani burmistrz, ani starosta ani Kasia Lewa Ręka.
Co to NML??? to wie jedynie Podkomorzy, Michu, ten od trumien (no jak mu tam????) Ulatowski i jeszcze paru innych.

Anonimowy pisze...

A ja choć mieszkam w "światowym" Wrocławiu to co roku pędzę na skrzydłach do mojego Świniarca. Bo nigdzie nie ma piękniejszych gościńców jak ten na Białe Błota i nigdzie nie ma takiej bajecznie ukształtowanej Strugi jak między Łążynem a Montowem (że też jeszcze nie odkrył tego cudu natury jakiś dobry filmowiec dla swojego pleneru).Zamieściłem zdjęcia na moim blogu , a uroki tego krajobrazu zawarłem również w jednym z moich wierszy.
Pozdrawiam wszystkich miłośników swoich grajdołków.